Piękny przykład kradzieży technik street artowych przez świat korporacyjny. Amerykańskie organizacje pozarządowe nazywają to korporacyjnym graffiti. Reklama ta jest oczywiście NIELEGALNA. A sprawca jest oczywiście nieuchwytny. Podpis zleceniodawcy, Maxwell House, niczego nie dowodzi, należy schwytać bezpośredniego sprawcę na gorącym uczynku, a on oczywiście zrobił to samowolnie. I znów wracamy do naszych postulatów, w takich wypadkach wprowadzić pojęcie sprawstwa kierowniczego. Tego wina, kogo korzyść.miastomoje_nielegal.jpg