Graffiti korporacyjne
Piękny przykład kradzieży technik street artowych przez świat korporacyjny. Amerykańskie organizacje pozarządowe nazywają to korporacyjnym graffiti. Reklama ta jest oczywiście NIELEGALNA. A sprawca jest oczywiście nieuchwytny. Podpis zleceniodawcy, Maxwell House, niczego nie dowodzi, należy schwytać bezpośredniego sprawcę na gorącym uczynku, a on oczywiście zrobił to samowolnie. I znów wracamy do naszych postulatów, w takich wypadkach wprowadzić pojęcie sprawstwa kierowniczego. Tego wina, kogo korzyść.
17 kwietnia 2010 @ 19:36
Trzeba znowelizować art. 63a KW, który pozwala na ukaranie jedynie osobę, która naklejaja/maluje nieleglaną reklamę. Zleceniodawca powinien płacić wysokie kary.
25 kwietnia 2010 @ 13:41
Gdyby to było takie proste.
Odpowiedź ministra infrastruktury na ten pomysł można znaleźć w zamieszczonym kilka postów wcześniej, oficjalnym dokumencie, przesłanym nam przez MI.
25 kwietnia 2010 @ 23:11
Brr, nienawidzę tego chłamy MH. Tych naklejek jest pełno w całym mieście. Do tego zobaczcie co nam zrobili w Poznaniu http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36037,7689977,PRL_owskie_murale_znikaja_z_ulic__Zal_.html
;(
21 maja 2010 @ 18:47
Wchodzę po jakimś czasie na bloga a mój komentarz nadal nie zaakceptowany ;(
21 maja 2010 @ 21:39
Brr, nienawidzę tego chłamy MH. Tych naklejek jest pełno w całym mieście. Do tego zobaczcie co nam zrobili w Poznaniu http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36037,7689977,PRL_owskie_murale_znikaja_z_ulic__Zal_.html
;(