KONFERENCJA NA ASP
W dn. 13.10. wzięliśmy udział w całodziennej konferencji naukowej na ASP, poświęconej street artowi. W części dotyczącej przenikania się street artu i reklamy, a zwłaszcza zawłaszczania technik street artowych przez reklamę, doszło do dość ostrej wymiany zdań pomiędzy naszymi przedstawicielami a reprezentantami świata reklamy. Polecamy artykuł Dariusza Bartoszewicza z Gazety Wyborczej na ten temat:
http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34889,7142240,_To_jest_sztuka__To_jest_wandalizm_.html
Oto fragmenty dyskusji:
“Gorsze szkody zbuntowanym twórcom działającym w przestrzeni miasta przynosi świat reklamy, który z chęcią stosuje podobne chwyty. - Street art i reklama bardzo się lubią i wzajemnie uzupełniają, pasują do siebie, przenikają się. Uznawanie street artu za sztukę anarchistyczną jest błędem. Street art już jest skomercjalizowany - przekonywał Sławomir Wojtkowski z Warszawskiej Szkoły Reklamy.
Wyświetlał na ekranie vlepki, murale, graffiti reklamujące np. napoje gazowane. - Różnimy się tym, że mamy większy budżet i dodajemy logo. Malowane szablony na chodnikach, marketing partyzancki i wirusowy też się dobrze sprawdza - przekonywał.
- To reklama nielegalna. Te napisy z szablonów KLM, MD, 36,6, Heya, które potem tak trudno usunąć z chodników - protestowała Elżbieta Dymna ze stowarzyszenia MiastoMojeAwNim.pl.
- W świetle polskiego prawa i luk w nim to działanie legalne - bronił się Wojtkowski.
- Nieprawda! Przestrzeń publiczna nie jest niczyja, ma gospodarza. Reklamę na chodniku można umieścić tylko za zgodą zarządcy pasa drogi. A gdyby przy okazji takiego “guerilla marketingu” ktoś mazał nam po samochodzie? Albo po torbach i ubraniach? - irytował się Tomasz Gamdzyk z miejskiego wydziału estetyki.”

18 października 2009 @ 14:40
Obserwuję Waszego bloga już od jakiegoś czasu i naprawdę cenię to, co robicie.
Jeśli w naszych miastach będzie tyle reklam - przestaniemy dostrzegać gdzie w ogóle jesteśmy.
W pełni zgadzam się z Waszymi działaniami i trzymam kciuki za to, by rząd jak najszybciej zrobił coś w tej sprawie…
19 października 2009 @ 14:42
Dziekujemy
15 listopada 2009 @ 13:17
Witam serdecznie, ciesze sie, ze wreszcie szpecenie miast i drog zostalo ztematyzowane!
Od 12 lat mieszkam w Niemczech, chcac jednak pokazac mezowi wszystkie zakatki Polski, przyjezdzamy tu 2-3 razy w roku.
W ciagu tych 12-tu lat zaobserwowalismy wiele pozytywnych zmian. Jest wiele okolic, gdzie widoczna jest inicjatywa wladz komunalnych.
Dobrym przykladem jest np. Pobierowo (miejscowosc nadmorska/Zachodniopomorskie).
Tutaj przez wiele lat straszyly w sezonie letnim obskurne, prowizoryczne budy z plyty pilsniowej, dodatkowo oblepione monstrualnej wielkosci napisami.
W ostatnich latach obraz Pobierowa zmienil sie na bardziej przyjazny oku turysty. Wiekszosc (niestety jeszcze nie wszystkie) bud zostala zastapiona konstrukcja drewniana, ktora dobrze komponuje sie z pobliskim lasem swierkowym. Niestety jest tu mimo wszystko sporo do zrobienia, jesli chodzi o estetyke miejscowosci, ale widac krok do przodu.
Takich pozytywnych przykladow jest niestety duzo mniej, niz tych negatywnach.
Np. zaraz “po sasiedzku” - ok. 12 km oddalona od Pobierowa, rowniez nadmorska miejscowosc - Dziwnow. W tej miejscowosci naprawde nie mozna znalezc chocby malego zakatka, o ktorym mozna bylo by powiedziec, ze jest ladny! Przejezdzajac przez te miejscowosc, zastanawialam sie, czy turysci spedzajacy tu urlop (a bylo ich nie malo) tego nie widza, czy im to nie przeszkadza?
Po prostu brud, budy i koszmarne plyty pilsniowe badz blachy oblepione prowizorycznymi reklamami - czy naprawde mozna w takiej miejscowosci wypoczac ????!!!!!
Negatywnych przykladow moglabym przytoczyc jeszcze wiecej, nie ograniczajac sie tylko do tego zakatka Polski.
Podobne problemy z estetyka maja niestety miasta i miejscowosci, ktore powinny byc wzorcem dla innych:
- Szczawnica - piekna, juz po czesci odrestaurowana czesc drewnianych willi, ale centrum - wizytowka miejscowosci, straszy licznymy prowizorycznymi budami oraz postsocjalistycznym domem handlowym “Halka” dodatkowo obitym, wrecz nieodlacznym juz elementem “nowego polskiego stylu” - plyta pilsniowa !
- Zakopane - sporo tu pieknej drewnianej architektury, ale i tu nie brakuje “dobrego smaku”. I nie tylko sa to okolice dworca, rowniez na Krupowkach podziwiac mozna okazale plyty pilsniowe.
Dodatkowo problemem wydaje sie tu byc sprzatanie ulic ze zmoklych lisci i odsniezanie. I tak ciesza oko turysty gory lisci zalegajace na obrzezach Krupowek, nie mowiac juz o nieodsniezonych ulicach Zakopanego.
Ale bedac w Zakopanem, slyszalam wypowiedz burmistrza, ktory jest zdania, ze Zakopane przyciaga jak magnez i turysci zawsze przyjada…(no comments…)
- Krakow to piekne miasto, ale i tu mozna znalezc sporo negatywnych przykladow
Niestety tych przykladow jest duzo wiecej - praktycznie wszedzie, gdzie spedzalismy urlop, spotkac mozna bylo te koszmarne, szpecace reklamy, plyty pilsniowe i blachy.
Ciesze sie, ze zajeliscie sie tym problemem i mam nadzieje, ze coraz wiecej osob dostrzegnie ten problem. Przede wszystkim wazne jest, by wladze wykazaly tutaj wiecej inicjatywy i zaczely efektywniej dzialac.
Polska ma tak piekne zakatki i naprawde z odrobina dobrej checi (nie sa tu potrzebne duze naklady finansowe!) mozna by bylo stworzyc piekne, romantyczne miejsca!
Zycze Wam powodzenia!
Z pozdrowieniami z Bonn,
Ania